1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
SztukaGlobalnie

Wspomnienia o wyjątkowym dziadku Pablo Picassie

Sabine Oelze | Susanne Luerweg
7 kwietnia 2023

Wnuk Pabla Picassa jako dziecko wstydził się prac swojego dziadka. Dziś jest właścicielem jednej z najobszerniejszych kolekcji jednego z największych geniuszy XX wieku. 8 kwietnia mija 50 lat od śmierci mistrza. WYWIAD.

Wnuk Pabla Picassa, Bernard Ruiz-Picasso
Wnuk Pabla Picassa, Bernard Ruiz-PicassoZdjęcie: THOMAS COEX/AFP

Kiedy Pablo Picasso 8 kwietnia 1973 roku, pozostawił po sobie spuściznę wartą miliony, ale nie spisał testamentu. Inwentaryzacja i skatalogowanie wszystkich obrazów, rzeźb, rysunków, listów i tekstów znajdujących się w posiadaniu Picassa trwa siedem lat. Wynik jest obłędny: 1856 obrazów, 7089 rysunków, 30 tys. druków, 1355 rzeźb, 2880 ceramik.

W ostatnich latach życia jego druga żona, Jaqueline Roque, nie tylko chroniła go przed opinią publiczną, ale również nie dopuściła na jego pogrzeb nieślubnych dzieci i wnuków.

Bernard Ruiz Picasso jest wnukiem Picassa

Bernard Ruiz-Picasso, wnuk, z którym spotykamy się w Paryżu, ma wówczas 13 lat. Jest synem Paulo Ruiza-Picassa, pierworodnego syna Pabla Picassa i jego pierwszej żony Olgi Chochlowej, a więc „prawowitym spadkobiercą” – nie wiadomo jeszcze wówczas, co mają otrzymać nieślubne dzieci.

Ale także państwo wyciągnęło rękę: należny jest podatek od spadku. Ze względu na wielki majątek po raz pierwszy zastosowano we Francji tzw. prawo „Dation”. Pozwalało ono spadkobiercom płacić podatki nie w formie pieniędzy, lecz w postaci dzieł sztuki. I tak w 1985 roku z tego majątku powstało Muzeum Picassa w Paryżu, w którym znajduje się największa kolekcja artysty licząca 5 tys. eksponatów oraz 200 tys. dokumentów i rzeczy z jego osobistego archiwum.

Z kolei Bernard Ruiz Picasso dwadzieścia lat temu przekazał część swojej kolekcji, by wraz z matką założyć Muzeum Picassa w Maladze. Jego słynny dziadek urodził się w tym andaluzyjskim nadmorskim mieście 25 października 1881 roku.

DW: Kiedy po raz pierwszy zdał pan sobie sprawę, że pana dziadek był jednym z największych geniuszy w historii sztuki XX wieku?

Bernard Ruiz-Picasso: – Dopiero na krótko przed jego śmiercią w 1973 roku zdałem sobie sprawę, że był on znaną postacią. Jako dziecko regularnie odwiedzałem go na południu Francji. Zawsze był otoczony wieloma przyjaciółmi i mieszkał w dużym domu, który był pełen przedmiotów związanych ze sztuką. Zawsze był bardzo zajęty. Ale byłem wtedy jeszcze młody i nie rozumiałem, jak ważnym był artystą. Zauważyłem jednak, że ludzie patrzyli na niego z podziwem. Nie traktowano go jak stolarza czy elektryka, ale z większym szacunkiem.

Pablo Picasso podczas kąpieliZdjęcie: David Douglas Duncan/dpa/picture alliance

Czy będąc dzieckiem, zastanawiał się pan nad tym, czym się zajmuje w życiu?

– Szczerze mówiąc, w szkole byłem zażenowany takimi tematami. Wszyscy moi znajomi, pytani o to, czym zajmują się na co dzień członkowie ich rodzin, odpowiadali: mój ojciec jest rzeźnikiem, mój pracuje jako prawnik. Dla mnie odpowiedź na to pytanie była bardziej skomplikowana. Również wiele dzieci śmiało się ze sztuki Picassa, bo jego obrazy były w ich oczach po prostu straszne. Widać było na nich oczy w miejscu uszu i inne dziwne rzeczy.

Jak go pan zapamiętał? Czy był miłym dziadkiem?

– Kiedy byłem mały, były inne czasy. Dzieciom nie wolno było przerywać dorosłym i nie było tylu telefonów. W domu Picassa był jeden telefon, który był w pewnym sensie przedmiotem tabu. Kiedy bawiłem się na podłodze w salonie, on zwykle rozmawiał z innymi dorosłymi, a czasem prosił, żebym przyszedł i usiadł z nim. Czasami pokazywał mi coś i brał mnie na ręce, jak to robią dziadkowie.

Pablo Picasso pracował do końca swojego życia. Zmarł w 1973 rokuZdjęcie: dpa/picture alliance

Kiedy grał z panem lub kiedy spędzał pan z nim czas na południu Francji, mówiliście do siebie po hiszpańsku czy po francusku?

– Głównie po francusku, bo hiszpańskiego wtedy nie znałem. Nauczyłem się go dopiero później w szkole.

Jak dużo pracował?

– Och, pracował bardzo dużo. Gdyby był tu teraz z nami, to w czasie udzielania wywiadu coś by rysował. Był pełen energii, nawet w podeszłym wieku.

Założył pan Muzeum Picassa w Maladze i mówi, że Picasso prawdopodobnie był pierwszą gwiazdą pop w historii sztuki. W jaki sposób muzeum upamiętnia Picassa i co jest planowane w ramach obchodów rocznicy jego śmierci?

– Przypadkowo 20-lecie muzeum zbiega się z 50. rocznicą śmierci Picassa. Założyłem muzeum dwadzieścia lat temu wraz z moją matką Christine Ruiz Picasso i razem z nią od tego czasu pracuję nad powiększaniem kolekcji. Będziemy świętować rocznicę, podsumowując to, gdzie jesteśmy dzisiaj, i czyniąc muzeum odpowiednim na przyszłość. Krajobraz muzealny, a także publiczność bardzo się zmieniły w ciągu ostatnich dwudziestu lat. To długi proces. Muzea są jak ciężkie tankowce, a my żyjemy w czasach, gdy muzea są wystawiane na próbę na całym świecie. Ale fascynuje mnie to, że są to miejsca, w których negocjowana jest teraźniejszość i przyszłość jeśli chodzi o nasze współistnienie. Dotyczy to oczywiście kultury w ogóle.

Picasso spędził swoje dzieciństwo w Maladze. Jak to wpłynęło na jego twórczość? Jego ojciec był entuzjastą malowania gołębi – i Picasso namalował ikonicznego gołębia pokojowego. Czy ma to związek z jego dzieciństwem w Maladze?

– Nie ma wątpliwości, że wczesne lata życia wywierają ogromny wpływ na wszystkich artystów, czy raczej generalnie na wszystkich twórczych ludzi. W twórczości Picassa można wyraźnie rozpoznać barwy jego dzieciństwa – wszystkie one pojawiają się na obrazach. Pomarańcz, żółć cytryn. Jego ojciec był naprawdę zdolnym artystą specjalizującym się w martwej naturze, którą w Hiszpanii nazywany „bodegones”. Był także nauczycielem w ASP w Maladze, gdzie wykładano między innymi architekturę, design i sztukę użytkową. Pablo Picasso, a właściwie powinnienem powiedzieć Ruiz Picasso, bo tak brzmiało jego pełne nazwisko, w swoim życiu od samego początku był otoczony sztuką i kulturą. Miało to na niego ogromny wpływ. Picasso do dziś odcisnął swoje piętno na Maladze i nie tylko muzeum mu poświęcone zmieniło miasto na lepsze. Inne domy wystawiennicze również otworzyły tam swoje oddziały. Malaga stała się miastem artystów.

W XXI wieku coraz głośniejsza słyszalna jest krytyka zachowania pana dziadka wobec kobiet. W jednym z wywiadów powiedział pan, że był on feministą. Czy może pan to wyjaśnić?

– To cytat wyrwany z kontekstu przez francuskiego dziennikarza w hiszpańskiej gazecie.

Ale zgadza się, myślę, że sposób, w jaki przedstawiał siebie, ale szczególnie sposób, w jaki przedstawiał kobiety – jako matki, jako kochanki, jako przerażające, histeryczne postacie – to jest niezwykłe. W tym kontekście wystawa w Musée d’Orsay otworzyła mi oczy. Nauczyłem się patrzeć na jego dzieła w nowy sposób. Jego wczesne obrazy przedstawiały kobiety, które chorowały na kiłę lub przebywały w więzieniu całkowicie zagłodzone. Picasso zawsze sprzeciwiał się tyranii i barbarzyństwu we wszystkich dziedzinach.

Pablo Picasso ze swoim obrazem gołąbka pokojuZdjęcie: UPI/dpa/picture alliance

Czy antywojenny obraz „Guernica” z 1937 roku był tym, który go upolitycznił?

– Nie, Picasso od najmłodszych lat angażował się w różne grupy, z których wszystkie walczyły o lepsze życie. „Guernica” to tylko jeden z przykładów. Była to praca zamówiona do hiszpańskiego pawilonu na Expo w Paryżu w 1937 roku. Ale nawet po tym czasie nadal zajmował się skutkami wojen. W 1951 roku namalował na przykład „Masakrę w Korei”, a w 1940 roku, podczas II wojny światowej, obraz przedstawiający kobietę z jedną tylko ręką. Uważam, że Picasso był bardzo wrażliwym artystą, który w równym stopniu uwzględniał piękne i smutne strony życia.

Nigdy nie był w Niemczech. Wie pan dlaczego?

– Nie. Wydaje mi się po prostu, że nie lubił podróżować. Wolał zostać w domu i pracować w swojej pracowni. Pojechał jednak do Polski (Picasso przyjechał w 1948 roku do Wrocławia na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Odwiedził też Warszawę – red.), by wspierać tamtejszy ruch pokojowy, był też kilka razy w Anglii. Próbował też pojechać do Ameryki Północnej, ale nie wydano mu wizy, bo był komunistą.

Dlaczego wstąpił do partii komunistycznej w 1944 roku?

– Cóż, na początku XX wieku w Europie było kilka państw–tyranów. Byli dyktatorzy lub komuniści i kilku demokratów, którzy nie byli zbytnio zainteresowani sztuką. Ludzie musieli więc więc opowiedzieć po jednej ze stron. Artyści lat awangardy byli bardzo niezależni, byli w pewien sposób anarchistyczni. Nie czekali, aż ktoś im powie, co mają robić. Wszyscy byli zaangażowani politycznie – w formie manifestów, ale także poprzez swoje dzieła sztuki czy poprzez swoje pisma.

Pablo Picasso ze swoją córką PalomąZdjęcie: UPI/dpa/picture-alliance

Kiedy Picasso zmarł, podział spadku był skomplikowany. Dużą część musiał pan oddać państwu francuskiemu. Jak zostało to uregulowane?

Picasso zmarł w 1973 roku, a dwa lata później, niestety, zmarł mój ojciec. Wtedy prawnymi spadkobiercami zostaliśmy tylko moja przyrodnia siostra Marina i ja. Jej brat popełnił samobójstwo w tym samym roku. To był smutny rok. Ostatecznie to żyjące żony i przyrodnie rodzeństwo Maya, Paloma, Claude, Jaqueline – wdowa po Picassie – Marina i ja podzieliliśmy się spadkiem. Było nas sześcioro. Prawnicy, wraz z rządem francuskim, powołali wtedy tzw. „Dation". Sposób na spłatę długów podatkowych dziełami sztuki. To naprawdę dobra metoda.

W 2023 roku jest wiele wystaw upamiętniających Picassa. Czy odwiedzi pan wszystkie?

– Nadal próbuję znaleźć sposób na to, by być w dwóch miejscach naraz. Nie, nie zobaczę ich wszystkich. Ale w 2023 roku będę dużo podróżować, bo na pewno warto odwiedzić jak najwięcej spośród tych wystaw. Nasza fundacja artystyczna bierze udział w niektórych z nich. A z tego, co wiem, prezydenci Francji i Hiszpanii wpadli na pomysł, by obchody Roku Picassa zakończyły się w budynku UNESCO w Paryżu. To wyyraźny znak demokratycznych wartości.